W skrócie
- Jedna strona z osobną podstroną dla każdego lokalu. Kilka oddzielnych stron dzieli Twoją widoczność w Google na kilka słabszych kawałków.
- Każdy lokal ma własny kalendarz, bo portale udostępniają osobny link iCal dla każdego. Wspólny kalendarz dla całego obiektu to gotowa podwójna rezerwacja.
- Przycisk przy konkretnym domku musi otwierać formularz już ustawiony na ten domek. Inaczej dostajesz wiadomości w rodzaju „chodzi mi o ten z tarasem”.
- Wnętrza fotografuj osobno dla każdego lokalu. Wspólne mogą być tylko zdjęcia otoczenia.
Jedna strona czy kilka
Przy kilku lokalach w jednym miejscu odpowiedź jest prosta: jedna strona, a na niej osobna podstrona każdego lokalu. Powód jest praktyczny, nie estetyczny. Google ocenia witrynę jako całość, więc jeden adres zbierający wszystkie treści, opinie oraz odnośniki rośnie szybciej niż trzy osobne, z których każdy zaczyna od zera. Do tego utrzymujesz jedną domenę, jeden serwer oraz jeden panel.
Osobne strony mają sens tylko wtedy, gdy obiekty są w różnych miejscowościach i mają zupełnie inną grupę gości — na przykład apartament w mieście dla podróżujących służbowo oraz domek nad jeziorem dla rodzin. Wtedy naprawdę są to dwie oferty, nie dwa pokoje tej samej.
Z praktyki
W aleChacie trzy domki stoją na jednej stronie, każdy z własną podstroną, galerią oraz kalendarzem. U Marianny tak samo, tylko domków jest cztery. W obu przypadkach gość wybiera konkretny domek, a nie „obiekt” — i to właśnie podstrona lokalu, nie strona główna, kończy się zapytaniem.
Co musi mieć podstrona lokalu
Podstrona lokalu to jego samodzielna wizytówka. Gość często trafia prosto na nią z wyszukiwarki albo z linku, który dostał od znajomych, więc musi na niej znaleźć wszystko:
- własną galerię zdjęć, tylko tego lokalu,
- liczbę osób oraz układ pomieszczeń,
- wyposażenie, które różni go od pozostałych,
- cenę albo widełki,
- kalendarz wolnych terminów tego lokalu,
- formularz zapytania ustawiony na ten lokal,
- odnośnik do pozostałych, gdyby termin był zajęty.
Ten ostatni punkt bywa pomijany, a jest najtańszym sposobem na uratowanie rezerwacji: gość, który widzi „zajęte”, zwykle wychodzi ze strony, chyba że pokażesz mu obok wolny domek obok.
Osobny kalendarz dla każdego
Booking.com oraz Airbnb udostępniają link iCal dla każdego lokalu osobno. To nie jest szczegół techniczny, tylko sedno sprawy: jeden wspólny kalendarz dla całego obiektu nie ma jak wiedzieć, który domek jest zajęty, a który wolny. Każda podstrona pobiera więc własny link.
Przy kilku lokalach rośnie też liczba miejsc, w których można się pomylić: cztery domki na dwóch portalach to osiem linków do ustawienia. Warto zrobić to raz, spokojnie, i spisać sobie, który link należy do którego lokalu. Jak działa sama synchronizacja, opisuję w poradniku o kalendarzach Booking i Airbnb.
Pomóż gościowi wybrać
Przy kilku lokalach dochodzi problem, którego nie ma przy jednym: gość musi zdecydować, a każda dodatkowa decyzja zwiększa szansę, że wyjdzie. Ułatw mu to:
- Pokaż różnice, nie podobieństwa. Jeśli wszystkie domki są drewniane i mają taras, napisz to raz, w opisie obiektu. Na kartach lokali zostaw to, czym się różnią: liczba osób, widok, piętro, wanna, kominek.
- Nazwij lokale po ludzku. „Domek Sosnowy” zapada w pamięć, „Lokal nr 3” nie. Gość będzie tej nazwy używał w wiadomościach oraz w opiniach.
- Podaj liczbę osób przy każdym. To pierwsze kryterium, po którym ludzie odsiewają oferty.
- Ustaw je w logicznej kolejności. Od najmniejszego do największego albo od najtańszego. Kolejność przypadkowa czyta się jak brak zdania.
Zapytanie o konkretny lokal
To jest miejsce, w którym najczęściej psują się strony wielolokalowe. Gość ogląda domek, klika „zapytaj o termin” i ląduje w ogólnym formularzu na stronie kontaktowej, bez śladu tego, co przed chwilą oglądał. Potem pisze „chodzi mi o ten z tarasem”, a Ty odpisujesz pytaniem.
Przycisk przy lokalu ma prowadzić do formularza, w którym nazwa lokalu jest już wpisana, a kalendarz pokazuje właśnie jego terminy. Gość ma tylko wybrać datę oraz napisać, ilu ich jedzie. Tak to robię w każdym wdrożeniu z kilkoma lokalami i to jest różnica między zapytaniem konkretnym a rozmową o niczym.
Zdjęcia oraz opisy bez powtórek
Wnętrza fotografuj osobno dla każdego lokalu, zawsze. Nawet jeśli domki są bliźniaczo podobne, gość chce zobaczyć ten, który rezerwuje — a jeśli zobaczy to samo zdjęcie pod trzema nazwami, uzna, że coś ukrywasz. Wspólne mogą być zdjęcia otoczenia: plaży, lasu, placu zabaw, grilla.
Z opisami jest odwrotnie niż z instynktem: nie kopiuj tego samego tekstu do wszystkich lokali ze zmienioną nazwą. Wyszukiwarka widzi wtedy kilka niemal identycznych podstron i sama wybiera, którą pokazać, a zwykle nie tę, na której Ci zależy. Opis obiektu oraz okolicy napisz raz, na stronie głównej, a na kartach lokali zostaw to, co różne. Jak pisać takie teksty, opisuję w poradniku o opisie obiektu.
Kiedy iCal przestaje wystarczać
Synchronizacja przez iCal jest darmowa oraz w zupełności wystarcza przy kilku lokalach. Zaczyna być za wolna, gdy masz ich naprawdę dużo, sprzedajesz na kilku portalach naraz, a w sezonie noce schodzą szybciej niż w dwie–trzy godziny, czyli szybciej, niż portale zdążą wymienić się kalendarzami. Wtedy rozwiązaniem jest channel manager: łączy się z portalami bezpośrednio i przenosi także ceny.
To jest jednak decyzja z kategorii „mam problem, którego wcześniej nie miałem”, a nie coś, co kupuje się na start. Przy trzech czy czterech lokalach iCal robi swoje.
Co to zmienia w pracy nad stroną
Uczciwie: więcej lokali to więcej pracy, a nie ta sama strona z dłuższą listą. Każdy lokal dostaje własną podstronę, galerię, kalendarz, opis oraz połączenie z portalami. Dlatego wycena zależy od liczby lokali — pełne zestawienie kosztów rozpisuję w poradniku o tym, ile kosztuje strona dla apartamentu.
Dobra wiadomość jest taka, że praca rośnie wolniej niż liczba lokali: układ podstrony projektuje się raz, a kolejne wypełnia treścią. Najwięcej czasu zabiera zawsze to, co po Twojej stronie — zdjęcia oraz opisy każdego lokalu osobno.