Kalendarz sam pobiera zajęte terminy z Bookingu i Airbnb, a gość wybiera wolną datę i pisze prosto do Ciebie. Płacisz raz, bez abonamentu.
Portale rezerwacyjne przyprowadzają gości, ale każdy z nich kosztuje. Własna strona nie zastępuje portali. Daje drugi kanał, w którym nie płacisz nikomu za pośrednictwo.
Za gościa, który i tak by do Ciebie przyjechał, płacisz portalowi. Przy rezerwacji bezpośredniej ta kwota zostaje w Twojej kieszeni.
Wielu gości przed rezerwacją wpisuje nazwę obiektu w Google, żeby sprawdzić opinie i zdjęcia. Jeśli nie masz strony, trafia z powrotem na portal.
Ręczne pilnowanie kalendarza w dwóch czy trzech serwisach kończy się prędzej czy później podwójną rezerwacją i niezręcznym telefonem do gościa.
Jeden kalendarz dla wszystkich portali: zajęte noce z Booking.com i Airbnb trafiają na stronę same, a gość widzi tylko to, co naprawdę jest wolne.
Rezerwacja wpada na Booking.com albo Airbnb, tak jak dziś. W pracy z portalami nic się nie zmienia.
Kalendarz sam pobiera zajętość z portali o stałej porze, także w nocy. W stronach, które zrobiłem, dzieje się to co minutę.
Widzi wolne noce przy każdym lokalu osobno i wysyła zapytanie z datami oraz liczbą osób.
Zapytanie przychodzi na Twoją skrzynkę. Potwierdzasz je jak dziś, bez prowizji i bez ryzyka, że strona sprzeda zajęty termin.
Nie szablon z gotowej paczki, tylko strona pisana od zera pod Twój obiekt, Twoje zdjęcia i Twój sposób wynajmowania.
Zajęte noce z Booking.com, Airbnb i innych serwisów, które udostępniają kalendarz w formacie iCal, zbierają się w jednym kalendarzu na stronie. Osobnym dla każdego lokalu.
Gość wybiera termin i wysyła zapytanie na Twoją skrzynkę. Bez pośrednika, bez prowizji, z pełną kontrolą nad ceną i warunkami. Opcjonalnie dołożę pełny system rezerwacji online.
Większość gości szuka noclegu z telefonu, często na słabym zasięgu. Strona, która ładuje się ułamek sekundy, nie daje im powodu, żeby wrócić do wyników wyszukiwania.
Sezon się zmienia, ceny też. Podmiana zdjęć, cennika czy opisu zajmuje kilka minut i nie wymaga dzwonienia do informatyka. Dostajesz instrukcję wideo krok po kroku.
Strona ma poprawnie ustawione tytuły, opisy i dane obiektu, żeby wyszukiwarka rozumiała, czym jest i gdzie leży. To fundament, na którym rośnie ruch z wyszukiwania.
Przez dwanaście miesięcy poprawiam to, co trzeba: literówkę, nowe zdjęcie, drobną zmianę. Bez liczenia każdej godziny i bez czekania w kolejce zgłoszeń.
Każde z tych rozwiązań ma sens w innej sytuacji. Tak wygląda uczciwe porównanie.
Booking.com, Airbnb
widżet albo strona dostawcy
na Twojej domenie
Własna strona nie wyłącza portali. Portale dalej przywożą nowych gości, a strona przejmuje tych, którzy już Cię znają. Porównanie trzech sposobów na kalendarz rezerwacji
Trzy bliźniacze domki w Jantarze, każdy dla pięciu osób, piętnaście minut pieszo od plaży przez las. Właściciele wynajmowali przez portale i potrzebowali miejsca, do którego mogą kierować gości bezpośrednio: z aktualnymi terminami, bez ręcznego przepisywania rezerwacji.
Komputer
PowiększTelefon
Agroturystyka w Mikoszewie, sześć domków przy stawie. Różnią się układem i liczbą miejsc, a stałych gości, którzy wracają co sezon, nic nie odróżniało od obcych: rezerwowali przez portal. Teraz mogą od razu sprawdzić wolny domek i napisać wprost do gospodarzy.
Komputer
PowiększTelefon
Galeria, opisy i formularz zapytania. Bez kalendarza terminów.
Kalendarz dostępności z terminami z Bookingu i Airbnb oraz zapytania prosto na Twoją skrzynkę.
Kwoty netto, płatne raz, z fakturą VAT. Domena i serwer kosztują około 300 zł rocznie i płacisz za nie bezpośrednio dostawcy. Płatności online wyceniam osobno, a każdy obiekt indywidualnie i bez opłat za samą wycenę.
Zanim zdecydujesz, zobacz, jak to działa od środka: na przykładach z moich wdrożeń i z pomocy samych portali.
Nie. Portale dalej sprzedają Twoje terminy, a strona dochodzi obok nich. Zbiera gości, którzy już Cię znają: stałych i poleconych. Od takich rezerwacji żaden portal nie bierze prowizji.
Nie. Booking i Airbnb udostępniają link do kalendarza każdego lokalu, a strona regularnie z niego czyta. Noc sprzedana na portalu zamyka się na stronie bez Twojego udziału.
W stronach, które zrobiłem, kalendarz sprawdza link portalu co minutę, więc sam niczego nie opóźnia. Portale między sobą wymieniają się rzadziej: Booking.com pobiera kalendarze co dwie godziny, Airbnb co trzy. Więcej o synchronizacji.
W podstawowej wersji nie. Gość pyta o wolny termin, Ty odpisujesz i ustalasz zadatek, więc o każdej rezerwacji decydujesz Ty. Płatności online mogę dołożyć jako osobny etap.
System w abonamencie kosztuje co miesiąc i zwykle wymienia z portalami także ceny. Własna strona to opłata jednorazowa i kalendarz zaprojektowany pod Twój obiekt. Przy wielu lokalach i codziennej zmianie cen abonament ma sens.
Zwykle od 7 do 14 dni roboczych, licząc od dnia, w którym mam wszystkie zdjęcia i teksty. Wersja z płatnościami online zajmuje kilka tygodni.
Tak, w panelu, w kilka minut. Do strony dostajesz instrukcję wideo krok po kroku, więc nie trzeba niczego pamiętać.
Tak. Każdy lokal ma osobny kalendarz, galerię i cennik, więc zakres pracy rośnie. Tak jest w aleChacie, gdzie każdy z trzech domków ma własny kalendarz. Napisz, ile masz lokali, a podam konkretną kwotę.
Tak. Doradzam przy wyborze i wszystko konfiguruję. Domena jest rejestrowana na Twoje dane, a za nią i za serwer płacisz dostawcy około 300 zł rocznie.
Napisz, ile masz apartamentów i jak dziś przyjmujesz rezerwacje. Odpowiem w ciągu 24 godzin z konkretną propozycją i ceną. Bez zobowiązań.