Zdjęcia obiektu noclegowego: co pokazać i jak ich użyć na stronie

Zestaw ujęć, bez którego nie warto zaczynać strony, kolejność, która sprzedaje, oraz rzeczy, które psują dobre zdjęcia dopiero po wrzuceniu ich na stronę.

Mateusz Grodziewicz-CernutoAktualizacja: · 7 min czytania

W skrócie

  • Gość ogląda zdjęcia, zanim przeczyta jedno zdanie. Na stronie mają inną pracę niż na portalu: tam konkurują z setką ofert obok, tutaj mają potwierdzić, że warto było kliknąć.
  • Potrzebujesz kompletu ujęć, nie kolekcji najładniejszych kadrów. Brak zdjęcia łazienki albo kuchni czyta się jak ukrywanie czegoś.
  • Zdjęcia z portalu przeniesione na własną stronę to najgorszy z możliwych wyborów: zwykle są przycięte pod inny format, mają cudzą kolorystykę, a Google widzi tę samą grafikę w dwóch miejscach.
  • Telefon z ostatnich lat wystarczy do porządnych zdjęć wnętrz, o ile zrobisz je w dobrym świetle. Fotograf zarabia na siebie wtedy, gdy obiekt ma wyróżnik trudny do sfotografowania: widok, architekturę, dużą przestrzeń.

Zestaw zdjęć, który musisz mieć

Zacznij od listy, nie od aparatu. Gość rezerwujący nocleg podejmuje decyzję o pieniądzach na podstawie miejsca, którego nie widział na oczy, więc brak jakiegokolwiek elementu wypełnia sobie sam — zwykle na Twoją niekorzyść. Minimum dla jednego lokalu:

  • budynek albo domek z zewnątrz, w całości,
  • wejście oraz najbliższe otoczenie: taras, ganek, miejsce na samochód,
  • salon albo pokój dzienny, dwa ujęcia z przeciwnych rogów,
  • każda sypialnia osobno, z widocznym całym łóżkiem,
  • kuchnia albo aneks, tak żeby było widać sprzęt,
  • każda łazienka,
  • widok z okna albo z tarasu, jeśli jest czym się pochwalić,
  • otoczenie: plaża, las, jezioro, plac zabaw, grill,
  • dwa, trzy detale: ekspres, kominek, ręczniki, pościel.

Przy kilku lokalach ten komplet robisz dla każdego z osobna. W aleChacie każdy z trzech domków ma własną galerię, bo gość wybiera konkretny domek, nie obiekt jako całość. Wspólne zdjęcia otoczenia mogą się powtarzać, ale wnętrza nigdy.

Czego brakuje najczęściej

Łazienki oraz kuchni. Właściciele pomijają je, bo „nie są efektowne”, a to właśnie te dwa pomieszczenia gość sprawdza przed rezerwacją najuważniej. Zdjęcie czystej, zwyczajnej łazienki działa lepiej niż jej brak.

Pierwsze zdjęcie decyduje

Pierwsze zdjęcie na stronie ogląda każdy, drugie już nie wszyscy. Powinno pokazywać to, co u Ciebie jest najlepsze, a nie to, co wypada pokazać najpierw. Jeśli masz widok na wodę, pierwsze jest widok. Jeśli masz nowy, jasny salon, pierwsze jest salon. Elewacja i podjazd niech poczekają.

Dalej ustaw zdjęcia tak, jak gość szedłby przez obiekt: z zewnątrz do środka, potem pokój po pokoju. Galeria poukładana losowo sprawia wrażenie, że sam nie wiesz, co masz do zaoferowania.

Piętnaście minut przed zdjęciami

Najtańsza poprawa jakości zdjęć nie wymaga sprzętu. Zanim zrobisz pierwszy kadr:

  1. Zabierz z kadru wszystko swoje. Środki czystości, worek na śmieci, suszarka na pranie, ładowarki, kapcie. Wnętrze ma wyglądać, jakby czekało na gościa.
  2. Pościel łóżko na równo. Zagniecenia widać na zdjęciu mocniej niż na żywo. Narzuta naciągnięta, poduszki wyrównane.
  3. Odsłoń okna i umyj szyby. Zasłony na boki, rolety do góry, bo światło z okna robi całą robotę.
  4. Zapal wszystkie lampy. Także te, których normalnie nie używasz. Ciemny kąt na zdjęciu wygląda jak wilgoć.
  5. Zamknij drzwiczki, klapy, deski. Pralka, zmywarka, szafki, toaleta.

Światło i pora dnia

Wnętrza fotografuje się w dzień, przy zasłonach odsłoniętych. Najlepsze są godziny, w których słońce nie wpada prosto do okna: rano po wschodzie albo późnym popołudniem. Ostre słońce w kadrze daje białą plamę w oknie oraz czarny cień pod nią, a telefon nie poradzi sobie z tą różnicą.

Trzymaj aparat na wysokości mniej więcej piersi, nie oczu, oraz równo — pionowe krawędzie ścian mają być pionowe. To jedna rzecz, która najszybciej odróżnia zdjęcie amatorskie od porządnego. Zdjęcia z zewnątrz rób przy pochmurnym niebie albo tuż przed zachodem; budynek sfotografowany w samo południe jest płaski.

Z praktyki

Przeglądając latem 140 obiektów nad Bałtykiem, widziałem ten sam błąd u większości: zdjęcia robione wieczorem, przy jednej zapalonej lampie. Wnętrza wyglądały na ciasne oraz żółte, choć na żywo były zwyczajnie ładne.

Czego nie pokazywać

  • ludzi, także rodziny oraz gości — zdjęcie ma pokazać miejsce, a twarze wymagają zgody na publikację,
  • cudzych rzeczy zostawionych przez poprzednich gości,
  • zdjęć z ramką, znakiem wodnym albo logo portalu,
  • kolaży złożonych z kilku małych zdjęć w jednym pliku,
  • ujęć zrobionych szeroko „na wszelki wypadek”, na których pokój wygląda na dwa razy większy niż jest — gość porówna je z rzeczywistością pierwszego dnia i napisze o tym w opinii.

Zdjęcia z Bookinga na własnej stronie

Kuszące, bo są pod ręką. Odradzam to z trzech powodów. Po pierwsze, pliki pobrane z portalu są przeskalowane pod jego układ, więc na stronie, gdzie zdjęcie zajmuje całą szerokość ekranu, widać miękkość oraz artefakty kompresji. Po drugie, portale przycinają kadry pod swoje proporcje i często ucinają to, co w kadrze było najważniejsze. Po trzecie, ta sama grafika istnieje wtedy w dwóch miejscach w sieci, a dla wyszukiwarki Twoja strona jest tą drugą.

Miej oryginały u siebie. Kopiuj w drugą stronę: zrób dobry komplet zdjęć, wgraj go na stronę, a potem to samo na portale.

Telefonem czy fotografem

Telefon z ostatnich kilku lat robi zdjęcia wnętrz wystarczająco dobre na stronę, jeśli zachowasz dwie rzeczy: dzienne światło oraz równy kadr. Wyłącz filtry oraz tryby upiększające, nie używaj cyfrowego zoomu, rób po kilka ujęć tego samego pomieszczenia z różnych miejsc.

Fotografa warto zamówić wtedy, gdy obiekt ma coś, czego telefon nie udźwignie: widok z okna przy jasnym niebie, wysokie wnętrze, dużą przestrzeń, architekturę z charakterem. Dobrze wydane pieniądze to również zdjęcia z drona przy obiekcie nad wodą albo w lesie, bo pokazują położenie w sposób, którego nie zastąpi żaden opis.

Przygotowanie plików na stronę

Tu psuje się najwięcej dobrych zdjęć. Plik prosto z aparatu waży kilka megabajtów, a na stronie ma się pokazać w ułamku sekundy, także na telefonie w miejscu z jednym paskiem zasięgu. Co robię z każdym zestawem zdjęć, który dostaję od właściciela:

  1. Przeskalowanie do kilku szerokości. Telefon dostaje mniejszy plik niż duży monitor, przeglądarka wybiera sama.
  2. Zapis w formacie WebP. Przy tej samej jakości plik jest znacznie lżejszy niż JPEG. Obsługuje go dziś każda przeglądarka.
  3. Opis alternatywny do każdego zdjęcia. Krótkie zdanie o tym, co widać. Czyta je osoba korzystająca z czytnika ekranu, a przy okazji wyszukiwarka.
  4. Sensowne nazwy plików. domek-nad-jeziorem-salon.webp zamiast IMG_4821.jpg.
  5. Powiększanie po kliknięciu. Gość chce obejrzeć wnętrze dokładnie, nie oglądać miniaturki.

Oryginały zostaw u siebie w pełnej rozdzielczości. Przydadzą się przy drukowanej ulotce albo przy przebudowie strony, a odzyskanie ich ze skompresowanych plików nie jest możliwe.

Co możesz wysłać mi od razu

Zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, w folderze na Dysku Google albo w WeTransfer, pogrupowane po lokalach. Skalowanie, format oraz opisy robię po swojej stronie, więc niczego nie musisz przygotowywać w edytorze.

Pytania

Zdjęcia obiektu w pytaniach

Tyle, żeby pokazać każde pomieszczenie oraz otoczenie — zwykle wychodzi od dwunastu do dwudziestu na jeden lokal. Ważniejszy od liczby jest komplet: brak zdjęcia łazienki albo kuchni czyta się jak ukrywanie czegoś.

Odradzam. Pliki z portalu są przeskalowane oraz przycięte pod jego układ, więc na szerokiej galerii widać miękkość, a ta sama grafika istnieje wtedy w dwóch miejscach w sieci. Lepiej trzymać oryginały u siebie i to je wgrywać na portale.

Na stronę tak, jeśli zrobisz je w dzień, przy odsłoniętych oknach oraz równo trzymanym telefonie. Fotograf zarabia na siebie wtedy, gdy obiekt ma wyróżnik trudny do sfotografowania: widok, wysokie wnętrze albo położenie, które najlepiej widać z góry.

Nie. Przyślij oryginały w pełnym rozmiarze, a skalowanie, format WebP oraz opisy alternatywne zrobię po swojej stronie. Pliki prosto z aparatu są dla mnie lepszym materiałem niż zmniejszone w telefonie.

Lepiej nie. Zdjęcie ma pokazać miejsce, a publikacja wizerunku wymaga zgody sfotografowanej osoby. Wyjątkiem bywa zdjęcie gospodarzy na stronie „o nas”, jeśli sami chcecie się pokazać.

Zdjęcia na swoim miejscu

Masz zdjęcia, brakuje strony

Wyślij folder ze zdjęciami oraz adres obiektu. Powiem, czego brakuje w komplecie, a przy okazji wrócę z propozycją strony i kwotą w ciągu 24 godzin.